REKLAMA NA KÓŁKACH, czyli pół żartem, pół serio

Marcin Maszewski 12 Lut 2014,
REKLAMA NA KÓŁKACH, czyli pół żartem, pół serio

Jest takie miejsce w górach, do którego bardzo lubię wracać. Wracam tam już prawie trzydzieści lat.
Na początku moich wędrówek w tamtym kierunku zwróciłem uwagę na niewielką reklamę,
która niezwykle zapadła mi w pamięć.
Reklama niewielka, może 1m2, ale ustawiona w takim miejscu, że każdy ją widział,
a najciekawsze było hasło: POGRZEBY NA RATY.

Jadąc samochodem usiłowałem sobie wyobrazić jak to możliwe, rozważałem różne scenariusze, nie będę się jednak wgłębiał w ten temat. Ta reklama widziana w latach młodzieńczych uświadomiła mi prawdę, znaną powszechnie: murarz domy buduje, krawiec szyje ubrania … A reklamą musi zajmować się fachowiec od reklam. Jeżeli zaczyna się dziać inaczej, zazwyczaj nie wygląda to profesjonalnie, często jest śmieszne, ale najgorzej – jak przestaje być bezpieczne. Przy okazji tego przemyślenia postanowiłem podzielić się obserwacjami już z nie tak odległych czasów. Spostrzeżenia te dotyczą reklamy na kółkach, a tak naprawdę braku ograniczeń ludzkiej wyobraźni ;).

Pierwszy przykład to reklama na pojazdach, które zazwyczaj poruszają się tylko na poligonach,
ich czas świetności kiedyś się jednak kończy i pewnie dlatego – dlaczego ma nie skończyć jako reklama prawie mobilna?

A czy reklama na kółkach może być połączona z zakładem pracy?  Jasne! Oto przykład:
A jak można połączyć reklamę z dziedzictwem kultury (motoryzacyjnej, oczywiście)?
To też nie jest problem:
Pomysłowość dotyczy również sposobów uziemienia reklamy, metody są różne, standardem jest blokada na kołach, ale każdą reklamę można przywiązać, przyspawać, przykuć do podłoża.
 Gdyby ktoś nie wiedział, co się może stać, kiedy reklama jest źle uziemiona, to może stać się tak:
Tak dla ścisłości – ta ostatnia reklama była przyczepiona, ale łańcuch był za krótki…
A co można zrobić, kiedy nasz samochód – pardon: nośnik reklamowy – już się rozleci na amen i nawet najbardziej liberalny Pan w Stacji Kontroli Pojazdów nie przystawi nam pieczątki?
To proste – trzeba złom wcisnąć klientowi.
Gdybyśmy jednak chcieli postawić na jakość, pomysł też się znajdzie….

Poza tym, kto powiedział, że reklama musi być w jednym kawałku?
Czasami lepiej nie chwalić się sympatiami politycznymi.

Nie pomijamy też reklamy na dwóch kółkach:

Tę opowieść o różnorodności nośników reklamowych i pomysłowości przedsiębiorców można ciągnąć
do grobowej deski.
Jasne, każdego to czeka.
Oby pogrzeb nie musiał być na raty.

Coś zwróciło Twoją uwagę? Napisz o tym do nas!